W świecie, gdzie każda twarz jest wygładzona jak porcelanowa lalka, a niebo zawsze ma idealny odcień niebieskiego, coraz więcej ludzi zaczyna mieć dość sztucznej perfekcji. Przewijając media społecznościowe, można odnieść wrażenie, że wszyscy żyją w pastelowych, dopracowanych do granic możliwości bańkach.
Ale czy naprawdę tego chcemy? Czy nie mamy już dość nierealnych zdjęć, które bardziej przypominają render z gry komputerowej niż prawdziwe życie?
Zmęczenie nierealnymi zdjęciami
Jeśli kiedykolwiek przeglądałeś Instagram i czułeś, że Twoje życie jest smutnym dokumentem w porównaniu do hollywoodzkiej produkcji, nie jesteś sam. Zdjęcia influencerów prezentujących idealne sylwetki, nieskazitelnie ułożone śniadania i wieczne wakacje mogą wpędzać w kompleksy.
Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej: poduszka na twarzy po przebudzeniu, rozlane mleko podczas robienia kawy i włosy w artystycznym nieładzie (który jest bardziej „nieładem” niż „artystycznym”).
Sztuczna perfekcja zaczęła nas męczyć, bo jest po prostu… nudna. Gdy wszyscy wyglądają jak wyprasowani w Photoshopie, różnice między ludźmi się zacierają. I tu pojawia się potrzeba czegoś innego – prawdziwości.
Poszukiwanie naturalności i realności w fotografii
Na szczęście coraz więcej osób czy marek odwraca się od przesadnie edytowanych zdjęć i zaczyna doceniać naturalność. Pojawia się moda na nieperfekcyjne ujęcia, zdjęcia z ziarnem, surowe portrety bez makijażu, a nawet selfie z podwójnym podbródkiem. Tak, dobrze czytasz – autentyczność staje się nowym ideałem piękna!
W fotografii coraz częściej docenia się reportażowy styl, który pokazuje życie takim, jakie jest. Popularność zdobywają zdjęcia wykonane analogowymi aparatami, które mają swój niepowtarzalny klimat i „niedoskonałości” w postaci lekkiego prześwietlenia czy ziarnistości. To, co kiedyś staraliśmy się usunąć w Photoshopie, dziś staje się atutem.
Większe znaczenie uczuć
Co jest bardziej poruszające: zdjęcie modelki pozującej z wymuszonym uśmiechem czy uchwycony moment, gdy dziecko szczerze się śmieje, mając lody na całej twarzy? Coraz bardziej doceniamy emocje na zdjęciach – prawdziwy śmiech, szczere wzruszenie, spontaniczność. Zdjęcia, które mają duszę, zawsze będą bardziej wartościowe niż te, które są jedynie poprawne technicznie.
To właśnie dlatego zdjęcia z reportaży ślubnych, wykonane w naturalnych sytuacjach, często są bardziej poruszające niż te pozowane, gdzie para młoda uśmiecha się do obiektywu jak manekiny w katalogu.
Mniej Photoshopa, więcej rzeczywistości
Photoshop to wspaniałe narzędzie, ale jak każde, można go nadużywać. Kiedyś retusz służył do subtelnych poprawek, dziś zdarza się, że ludzie przerabiają zdjęcia do tego stopnia, że ich własna matka miałaby problem z rozpoznaniem ich na ulicy. Wymazujemy zmarszczki, zwężamy talię, wybielamy zęby… a potem widzimy siebie w lustrze i myślimy: „Ej, to nie tak miało wyglądać!”.
Zamiast uciekać od rzeczywistości, coraz częściej akceptujemy ją taką, jaka jest. W końcu każda blizna, każda zmarszczka, każdy ślad na skórze to część naszej historii. Czy naprawdę warto ją ukrywać?
Zmęczenie obrazami AI – poszukiwanie prawdziwego świata
Na domiar złego do gry wkracza AI, które potrafi wygenerować zdjęcia, na których ludzie wyglądają bardziej „prawdziwie” niż w rzeczywistości. Modele z idealnymi proporcjami, sceny, które nigdy się nie wydarzyły, a jednak wyglądają na autentyczne – to wszystko sprawia, że coraz trudniej odróżnić prawdę od fikcji.
Efekt? Coraz więcej osób zaczyna doceniać zdjęcia, które mają niedoskonałości. Wolimy zdjęcie zrobione spontanicznie telefonem niż perfekcyjnie wygenerowaną ilustrację, która jest tak doskonała, że aż nienaturalna.
Tradycyjna fotografia, z jej nieprzewidywalnością i surowością, budzi w nas prawdziwe emocje, podczas gdy obrazy AI często pozostawiają uczucie pustki – są wizualnie doskonałe, ale brakuje im duszy.
W świecie, gdzie wszystko można stworzyć cyfrowo, coraz bardziej cenimy autentyczność uchwyconych chwil, bo to one sprawiają, że fotografia ma prawdziwą wartość. Wolimy zdjęcie zrobione spontanicznie telefonem niż perfekcyjnie wygenerowaną ilustrację, która jest tak doskonała, że aż nienaturalna. Chcemy widzieć prawdziwy świat, a nie komputerowo wygenerowaną iluzję.
Imperium sztucznej perfekcji upada
Naturalność i realność w fotografii to nie tylko trend – to powrót do tego, co najważniejsze. Zmęczeni nierealnymi obrazami, zaczynamy doceniać autentyczność, emocje i spontaniczność. I dobrze! Bo życie jest za krótkie, żeby spędzać je na gonitwie za nierealnym ideałem.
Więc następnym razem, gdy robisz zdjęcie, nie przejmuj się tym, czy masz idealne światło i czy Twój uśmiech jest symetryczny. Po prostu uchwyć chwilę – taką, jaka jest. Bo to właśnie ona jest najpiękniejsza.