Viltrox AF 85mm f/1.4 PRO – nowy obiektyw w torbie

Dziś do torby wpadł obiektyw, na którego zakup zbierałem się od dłuższego czasu. Viltrox AF 85 mm f/1.4 PRO. Już po pierwszym podpięciu do aparatu poczułem ten dreszczyk, który zwykle pojawia się, gdy wreszcie trafia do mnie sprzęt faktycznie pasujący do stylu pracy. Czekałem na jasną 85-tkę, bo przy sesjach portretowych i modowych zaczęło mi brakować szkła, które da mi mocne odcięcie tła, przyjemną plastykę i jednocześnie nie ustawi mnie kilka kroków od modela. Polaroidy też od razu na tym zyskują, bo przy takim świetle można pozwolić sobie na większą swobodę i trochę eksperymentów.

Sporo osób namawiało mnie na 135 mm, ale dobrze znam swoje tempo i sposób fotografowania. Lubię być blisko ludzi, rozmawiać z nimi między ujęciami, łapać drobne reakcje, które szybko uciekają, jeśli stoję zbyt daleko. To właśnie dlatego 85 mm wydaje mi się takim złotym środkiem. Daje piękne rozmycie tła, ale wciąż pozwala trzymać kontakt wzrokowy i reagować na emocje, które dzieją się tuż przed obiektywem. W portrecie to dla mnie kluczowe.

Sam Viltrox od pierwszych minut zrobił dobre wrażenie. Szkło jest solidne, dobrze leży w dłoni, a autofocus działa pewnie i sprawia wrażenie, jakby był gotów na wszystko. Nie miałem jeszcze okazji zrobić nim pełnej sesji, ale krótkie testy pokazały, że można z niego wycisnąć sporo charakteru. Myślę, że szybko stanie się jednym z tych obiektywów, które po prostu wrzuca się do torby bez zastanowienia, bo wiadomo, że i tak się przyda.

Nie oznacza to, że odkładam na bok mojego wiernego Sony 90 mm f/2.8 Macro G OSS. To szkło ma u mnie specjalne miejsce, bo poza portretem robi robotę przy detalach, strukturach i zbliżeniach, które w modzie i beauty są nie do zastąpienia. Będzie dalej w użyciu, ale teraz zyskało partnera, który przejmuje część zadań, szczególnie wtedy, gdy chcę pracować z bardzo małą głębią ostrości i bardziej filmowym klimatem.

Ten zakup to dla mnie naturalny krok w stronę większego rozwinięcia sprzętu pod projekty komercyjne i prywatne. Każde nowe szkło jest jak nowe narzędzie w warsztacie – zmienia sposób myślenia, pozwala podejść do niektórych pomysłów świeżym okiem i otwiera kilka drzwi, które wcześniej były uchylone tylko odrobinę.

Jeśli masz ochotę stanąć przed obiektywem – czy to w sesji kobiecej, męskiej, czy modowej – zapraszam. Teraz mam w rękach zestaw, który daje jeszcze większe możliwości, a ja chętnie je wykorzystam w praktyce.